PIERWSZA KOLKA

14:18:00 alinadobrawa 17 Comments

I stało się, dopadła moje dzieciątko. Tak się jej obawiałam. Zastanawiałam się, czy rozpoznam, że to ona, czy będę umiała pomóc Lili. Na całe szczęście, kolka wystąpiła tylko raz, mam nadzieję, że pierwszy i ostatni.
Było ciężko, ale z opowiadań innych mam wiem, że mogło być o wiele gorzej. Wszystko wydarzyło się kilka dni temu. Kolka wystąpiła u Liluni późnym wieczorem. Na krótko przed porą kąpania. Cały dzień był taki jak wszystkie poprzednie. Lilka był bardzo spokojna i nagle wieczorem, momentalnie z chwili na chwilę zaczęła mocno płakać. Płacz z czasem przerodził się we wrzeszczenie i krzyczenie. Miałam wrażenie, że za chwile zedrze sobie gardło.
Nie pomagało nic. Butelka, smoczek, noszenie, bujanie, czy karuzela. Próbowaliśmy też ciepłych okładów na brzuszek, ale i to nie pomogło.
Lilka płakała i krzyczała bez przerwy. Po ponad godzinie, ciągłego płaczu i naszych przeróżnych prób pomocy przypomniał mi się polecany sposób z suszarką do włosów. Kiedyś przypadkiem znalazłam ankietę, w której pytano rodziców o najlepszy sposób na uspokojenie niemowlęcia i na pierwszym miejscu była właśnie włączona suszarka do włosów. Pomogło, choć nie do końca jestem pewna, czy to zasługa jedynie suszarki. W tym samym momencie M. wziął Lili na ręce i stał z nią przy oknie, a dodatkowo była już bardzo zmęczona.
Skończyło się tak, że zasnęła na rękach przy szumie suszarki. Jeśli kolka przytrafi się też Waszym dzieciom to polecam wypróbować tą metodę, bo w jakim stopniu na pewno uspokaja dzidziusia.

Lili pospała kilka godzin i po przebudzeniu było już dobrze. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli więcej przez to przechodzić.